Rozmowy z Aniołem Stróżem o poszukiwaniu prawdziwych rycerzy

 Antoś bardzo chce zostać prawdziwym rycerzem. Ma jednak w tym względzie wiele wątpliwości. Czy można teraz nosić zbroję? I jaką? Czy  łatwo jest walczył i zwyciężać?

Z kim tak naprawdę trzeba walczyć?

Z pomocą przychodzi mu jego Anioł Stróż, który objaśnia chłopcu kodeks rycerski.

Antoś jest nieco przestraszony, bo kodeks rycerski jest dla bardzo odważnych ludzi, jednak nie rezygnuje z  zostania prawdziwym rycerzem.

 


CZY ŁATWO BYĆ PRAWDZIWYM RYCERZEM?

 

W sobotę Antoś był z rodzicami na wycieczce.  Zwiedzali stare zamczysko, w którym chłopiec zobaczył po raz pierwszy  rycerskie zbroje, hełmy,  tarcze i miecze. Zobaczył też dziedziniec zamkowy, na którym, jak opowiadał tata, odbywały się kiedyś walki rycerzy, zwane turniejami rycerskimi. Pan przewodnik wyświetlił zwiedzającym film, pokazujący taki turniej, właśnie na tym dziedzińcu.

Antoś był zachwycony.

- Tatusiu, czy dzisiaj są jeszcze prawdziwi rycerze – pytał swojego tatę.

- Takich, którzy noszą zbroję i walczą mieczem to już nie ma, ale  kiedy ktoś chce, może zostać prawdziwym rycerzem.

Antoś chciał jeszcze zapytać, kto może zostać prawdziwym rycerzem, ale mama zarządziła obiad w pizzerii. Antek, który bardzo lubił pizzę zapomniał oczywiście wtedy o rycerzach, gdyż razem z rodzicami zajął się przeglądaniem jadłospisu.

Po obiedzie pojechali nad jezioro nieopodal zamku ale tam również nie było czasu na rozmowy o rycerzach,  gdyż wszyscy kąpali się w jeziorze, a później popłynęli na przejażdżkę rowerem wodnym.

 Dopiero wieczorem, gdy wszyscy wrócili już do domu, po kolacji, kąpieli i modlitwie, Antoś przypomniał sobie o tym, co powiedział tata, ale wtedy to już wszyscy byli zmęczeni i musieli iść spać.

- Jutro porozmawiamy synku – powiedział tata. – Ja idę do pracy, a ty do przedszkola, musimy się wyspać.

Antoś w tej sytuacji kładł się do łóżka, zastanawiając się  cały czas, czy łatwo jest dzisiaj być prawdziwym rycerzem.

W pewnym momencie zobaczył pod oknem znajomą postać Anioła Stróża.

- O, Aniele Stróżu – wykrzyknął chłopiec - jak dobrze, że cię widzę, bo wiesz, mam pewien problem.

- Wiem, ciągle myślisz o tych rycerzach…

- O tak, bardzo chciałbym zobaczyć p r a w d z i w e g o  rycerza!

- Wiem, dzisiaj się wiele naoglądałeś, a tata ci powiedział, że nikt już dzisiaj nie nosi zbroi i nie walczy mieczem…

- Ale powiedział tez, że można zostać rycerzem i ja bardzo chciałbym nim zostać, tylko nie wiem jak. Jutro poproszę mamę, żeby mi kupiła  miecz i zbroję  i hełm, taki dla dzieci, plastikowy. Wtedy na pewno będę już prawdziwym rycerzem!

- Tak myślisz?

- No pewnie, przynajmniej będę udawał prawdziwego rycerza!

- A chcesz być prawdziwym, czy takim udawanym?

- No, coś ty? Jasne, że prawdziwym! Tylko jak to zrobić?

- Wiesz Antoś, prawdziwego rycerza nie poznaje się po mieczu, ani po zbroi, ani  nawet po hełmie z przyłbicą.

- A po czym?

- Po tym, czy przestrzega kodeksu rycerskiego.

- Ojej, a co to jest ten ko, ko, no wiesz, kodeks?

- Kodeks rycerski mówi jak się ma rycerz zachowywać.

- To przecież jasne Aniele Stróżu, rycerz ma walczyć i zwyciężać….

- Zgoda, ale sama walka to za mało. Trzeba wiedzieć o co się walczy i jakimi metodami.

-- Nic nie rozumiem, mów jaśniej Aniele Stróżu!

Antoś, rycerz musi walczyć zawsze w słusznej sprawie, w obronie słabszych, w obronie Pana Boga, jeżeli ktoś źle o Nim mówi,  w obronie swojego kraju, a także w obronie kobiet.

 

- No wybacz Aniele Stróżu – wykrzyknął Antoś z oburzeniem -  ale żeby prawdziwy rycerz miał się narażać w obronie bab, tego nie rozumiem!

- Prawdziwy rycerz nie mówi na kobiety „baby”. Kobietą jest twoja mama i babcia i ciocie i pani w przedszkolu i koleżanki…

- Oj, Aniele Stróżu, dziewczyn też trzeba bronić?

- Jasne! One są słabsze i delikatne.

- Delikatne??? Jak mi Kamila kiedyś w piaskownicy łopatką przyłożyła, to aż mi guz wyskoczył na głowie!

- Wiem, że się wtedy nie popisała, ale ty bardzo jej dokuczyłeś Wrzuciłeś jej dżdżownicę na głowę.

- Oj, ja tak na żarty, żeby nie było nudno!

No i odpłaciła ci. Miałeś guza na głowie. Widzisz, że zło, powoduje następne zło.

- No, może – powiedział chłopiec, bez przekonania – nie jestem pewien z tymi dziewczynami, ale  opowiadaj mi dalej o tym kodeksie rycerskim.

- Jak chcesz, to proszę bardzo. Prawdziwy rycerz nikogo nie przezywa i nikomu nie zazdrości.

- No właśnie. Wczoraj nie zachowałem się po rycersku, bo pani pochwaliła Patryka, że ładnie posprzątał po malowaniu i ja mu tego zazdrościłem, bo ja też ładnie posprzątałem, tylko to dłużej trwało.

- Pamiętaj Antek, zazdrość to zupełnie nie jest rycerska cecha. Prawdziwy rycerz cieszy się z czyjegoś szczęścia i powodzenia.

- Aniele Stróżu, to nie zawsze jest łatwe. Z tym męstwem też bywa trudno, prawda?

- Niestety, prawda. Pamiętasz jak w zeszłym tygodniu przewróciłeś się na podwórku i płakałeś dopóki mama nie zeszła i nie pomogła ci wstać?

Pamiętam. Płakałem, bo bardzo bolało mnie kolano,  bo było mi wstyd, że wszyscy to widzą,  bo bałem się tego polewania wodą utlenioną. Mama zawsze to robi, kiedy upadnę, a to strasznie piecze.

- No tak, piecze, jeszcze jak piecze, ale rycerz musi to znieść bez zmrużenia oka!

- I zastrzyki też?

- Też.

- I pobieranie krwi?

- I pobieranie krwi.

- Wiesz Aniele Stróżu, to jest bardzo trudne, ale ja jednak chcę być prawdziwym rycerzem. Na przykład bardzo chętnie pomagam słabszym.

-  O tak, widziałem jak obroniłeś na podwórku małego  Karolka przed tym dużym Jackiem z trzeciej klasy, a później zaprowadziłeś go do mamy. To było bardzo rycerskie zachowanie, nawet bardzo rycerskie!

-  I pamiętasz? Jeszcze powiedziałem Ance, żeby uważała na religii, bo cały czas rozmawiała z Malwiną. Czy to też było rycerskie zachowanie?

-  Myślę, że tak. W końcu odwróciłeś uwagę koleżanek  od mniej ważnych spraw, a skierowałeś na naukę o Panu Bogu.

- No właśnie. Aż dwa razy im zwracałem uwagę!

-  Może robiłeś to trochę za głośno, ale intencje miałeś dobre.

- A co to są intencje?

- Zamiary. Miałeś zamiar uciszyć koleżanki, żeby nie rozmawiały na pogadance religijnej.

- Tak, ale one miały mnie w nosie. Uspokoiły się dopiero, gdy im to samo pani katechetka powiedziała.

- Prawdziwy rycerz nie mówi „miały mnie w nosie”.

- Oj Aniela Stróżu, nie przesadzaj,  ja dopiero zaczynam być rycerzem, a to wcale nie jest takie łatwe.

- Istotnie, nie jest łatwe szlachetny rycerzu.

Musisz mieć nie tylko dobre intencje, ale i dużo siły, żeby sprostać wszystkim swoim zadaniom, a przede wszystkim wypełnianiu kodeksu rycerskiego. Masz Miśka – Zdziśka?

-  Mam, już czeka, żebym go przytulił.

- No to przytul. Dobranoc.

-  Dobranoc Aniele Stróżu. Jesteś super Anioł, wiesz?

Antoś przytulił misia i zasnął. Miał dzisiaj piękny, ale wyczerpujący dzień. Musiał odpocząć przed zadaniami, które go czekały.

 

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak