Rozmowy z Aniołem Stróżem O świętach, prezentach i innych waznych sprawach

 

Za co dziękować w dniu urodzin? Czy to, co robią wszyscy, zawsze jest godne naśladowania? Co napisać w liście do Świętego Mikołaja? Dobrze, że Antoś ma Anioła Stróża, który mu pomoże znaleźć odpowiedzi na te ważne pytania. - to krotka notatka którą napisał Wydawca o czwartej części serii"Rozmowy z Aniołem Stróżem" Pod tytułem "Rozmowy zAniołem Stróżem o świętach, prezentach i innych ważnych sprawach".

 Tutaj, zaprzyjaźniny z bohaterem serii  Antosiem, Anioł Stróż podpowiada chłopcu jak mozna przezyc własne urodziny, co trzeba zrobić, żeby Święty Mikołaj  go odwiedził, a takze pokazuje, na co naprawdę warto w życiu zwracać uwagę.

 

 


 

1.  KIEDY URODZINY SĄ NAPRAWDĘ UROCZYSTE ?

Antoś leżał w łóżeczku i nie mógł usnąć. Cały czas myślał o jutrzejszym dniu. Jutro były jego urodziny, kończył pięć lat. Był już duży, chodził do przedszkola, miał wielu kolegów, no i wreszcie był „średniakiem”, a nie maluchem.
- No więc tak – mówił do siebie – jutro, w niedzielę, o trzeciej po południu mają przyjść do niego goście. Babcia Krysia, ciocia Ania z Pawełkiem, Kamila, ta z przedszkola i Piotrek z sąsiedniej klatki. Może przyjedzie nawet  jego mama chrzestna – ciocia Jagoda. Tak, Antoś bardzo lubił jak przyjeżdżała ciocia Jagoda. Ona przywoziła mu zawsze wspaniałe prezenty.
Dwa lata temu, kiedy był jeszcze zupełnym maluchem, przywiozła mu wspaniałą żółtą kolejkę na bateryjkę, która sama jeździła po złożonych w różne zawijasy torach, w ubiegłym roku podarowała mu ogromny, srebrzysty samolot… a  co będzie w tym roku? – Tego chłopiec nie wiedział, ale bardzo był ciekawy. Wiercił się i kręcił na łóżku, przewracał z boku na bok i  ciągle myślał o tym, czy ciocia Jagoda przyjedzie do niego aż z Krakowa i  jaki przywiezie mu prezent.
- Hej, Antek, czemu jeszcze nie śpisz? – usłyszał znajomy głos.
- Aaaa – to ty Aniele Stróżu, myślę o moich urodzinach, chcę żeby były bardzo uroczyste.
- Uroczyste? – zdziwił się Anioł Stróż.
- No tak, uroczyste .
- A  co to według ciebie znaczy „uroczyste urodziny”?
- No wiesz, taki mądry Anioł Stróż jesteś, Anie wiesz,  kiedy urodziny są  n a j b a r d z i e j
 u r o c z y s t e?
- Ja wiem, ale pytam o to ciebie.
- Oj nie marudź Aniele Stróżu, przecież to nawet maluchy w przedszkolu wiedzą, że urodziny są uroczyste wtedy, kiedy jest urodzinowy tort ze świeczkami, przyjdzie wielu gości, no i jeszcze będą prezenty! Bardzo lubię prezenty! Kiedy człowiek dostaje duuuużo prezentów jest wspaniale!
 - I to są twoim zdaniem uroczyste urodziny?
- No pewnie! Jeszcze jutro rano muszę zrobić dekorację. Powiesić balony, przygotować szpiczaste czapeczki , powiesić serpentyny…
- Czy to będzie bal karnawałowy Antosiu – zapytał Anioł Stróż.
- No coś ty! Przecież cały czas rozmawiamy o urodzinach.
- No właśnie, o urodzinach i to bardzo uroczystych, ale naprawdę uroczyste urodziny wyglądają zupełnie inaczej.
- Inaczej? Nie przypominam sobie żeby u Piotrka było inaczej i u Eweliny i u Pawełka. Wszyscy robią tak samo. I na prezenty czekają.
- Widzisz mały  urodziny powinny się zacząć od podziękowania.
- Podziękowania? Komu? Za co?
- Jak to za co? Za Zycie! Za to, że jesteś, że żyjesz, że jesteś zdrowy. A komu? Panu Bogu przede wszystkim, ale jeszcze komuś – rodzicom. Że dzięki nim się urodziłeś, ze są z tobą, pomagają ci, opiekują się tobą.
No pomyśl jak by wyglądało twoje życie gdyby nie oni?
- No, może masz rację, dzięki nim mam  swój pokój i zabawki i nawet do lekarza ze mną chodzą. A tata do dentysty. Bardzo tego nie lubię, ale z tatą… jest jakoś raźniej.
- A mama zawsze mi coś upiecze na niedzielę, bajki mi opowiada i książeczki czyta i do przedszkola odprowadza. I na wakacje wyjeżdżamy…
- No właśnie. Oni się starają. Starają się o ciebie, bo cię kochają. I za tę miłość powinieneś im jutro podziękować.
- A  za co mam podziękować Panu Bogu? Przecież ja Go nawet wcale nie widzę!
- Nie musisz. Nikt z ludzi nie widzi Pana Boga, ale On jest.
- Widziałeś Go?
- Ja Go widziałem, bo jestem aniołem, ale ludzie zobaczą Go kiedy indziej. Gdy będą w niebie.
Teraz jednak Pan Bóg daje nam znaki swojej obecności.
- Mnie też daje takie znaki ?
- No jasne!  Pamiętasz jak miałeś niedawno anginę i bardzo bolało cię gardło?
Pamiętam, byłem z mamą u lekarza i leżałem potem w łóżku. Nawet się modliłem o zdrowie.
- No widzisz, i jesteś zdrowy.
- No, niby jestem, ale brałem antybiotyk, a zapisała mi go pani doktor w naszej przychodni, a nie Pan Bóg.
- Oj, Antek, Antek! Przecież Pan Bóg sam wybrał do waszej przychodni taka dobrą panią doktor.
- Może masz rację, to był znak. Ale są jeszcze jakieś inne?
-  Znasz Krzysia, tego z sąsiedniego bloku?
- No pewnie, że znam, on jest chory, jeździ na wózku inwalidzkim
- Właśnie, a ty nie! Ty jesteś zupełnie zdrowy, no może czasem dopadnie cię jakaś mała angina, czy grypa. Ale szybko się z niej  możesz wyleczyć. A Krzyś nie może, on jest sparaliżowany. Nigdy nie będzie biegał, ani jeździł na rowerze.
- To znaczy ,że Pan Bóg go nie lubi?
- Lubi, a nawet kocha. Tylko inaczej. Krzyś przez swoja chorobę ma inne zadanie na świecie, a ty inne On z powodu swojego cierpienia  już jest bardzo blisko Pana Boga, a ty musisz sam do niego dojść. Musisz być dobry, posłuszny i cierpliwy. Wtedy dojdziesz
- Bardzo trudne rzeczy mówisz Aniele Stróżu.  O dojściu do Pana Boga i jakimś zadaniu.- To ja mam jakieś zadanie? Jakie?
Pewnie, każdy człowiek ma . Takie zadanie nazywa się misja. Ale teraz jeszcze jesteś mały, do misji trzeba dorosnąć,  no i… masz jutro urodziny.
- Na pewno przyjedzie ciocia Jagoda z prezentem.
- No to z czego się cieszysz, z przyjazdu cioci Jagody, czy z prezentu.
- Tak szczerze to i z tego i z tego.
- A gdzie masz ten ubiegłoroczny samolot?
- No… tak, jakby się zepsuł.
- Sam się zepsuł?
- Nieeee! Niechcący oderwałem mu kółka… - i… wyrzuciłeś w kąt za kanapę…
-  No, i skrzydło się złamało. Ale Aniele Stróżu nie mów o tym mamie, jeszcze nie zauważyła.
- Nie martw się, nie powiem, zresztą sama  do tego dojdzie.
A wracając do Cioci Jagody. Ona daje ci zawsze piękne prezenty, bo jesteś jej chrzestnym synem i jesteś jej bardzo bliski.  A ty….
- Wiem już, nawet nie kończ, ja nie szanuję jej prezentów. Ale bardzo je lubię.
- A ciocię Jagodę też?
- No jasne, ona robi piękne podarunki.
- To tylko za to ją lubisz? A nie możesz jej polubić za to, że jest w twoim życiu, że kiedyś razem z rodzicami trzymała cię do chrztu, że o tobie pamięta.
- Za to też ją lubię…
- Za to  p r z e d e  w s z y s t k i m  Antosiu. Prezent jest tylko dodatkiem, znakiem, że ktoś nas kocha, lubi, akceptuje.. Ważna jest obecność tych, którzy kochają. Zobaczysz, ciocia Jagoda na pewno przyjedzie!
- O, to dobrze Aniele Stróżu, że mi to mówisz, przecież ty wszystko o mnie wiesz…,
 więc powiedz mi jeszcze jak mam podziękować Panu Bogu za to, że żyję, no i za te wszystkie inne sprawy, sam wiesz…
- Oj Antek, wstyd mi za ciebie. Przecież wiesz, tylko chyba zapomniałeś. W modlitwie Antosiu, w modlitwie. Jutro rano, przed urodzinami powiedz Panu Bogu za co mu dziękujesz.
A teraz już śpij. Musisz być jutro wypoczęty. Masz Miśka – Zdziśka?
- Mam. No to dobrej nocy Antosiu.
Dobranoc Aniele Stróżu, bądź tu.
Ja zawsze jestem, pamiętaj!

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak