Rozmowy Z Aniołem Stróżem o tym czy łatwo być przedszkolakiem

Częstochowskie Wydawnictwo chrześcijańskie „Edycja Świętego Pawła” opublikowało dwie moje książeczki pod wspólnym tytułem „Rozmowy z Aniołem Stróżem. Każda z nich dotyczy jednak zupełnie innych  wydarzeń, które spotykają małego Antosia.
Wydawca napisał już recenzje wydawnicze tych książek, więc z przyjemnością je zacytuję. Mają one dla mnie znaczenie szczególne, gdyż dostrzeżono w nich aspekt pedagogiczny tych pozycji. W tej książeczce Antoś zobaczył, że pójście do przedszkola wiele zmienia w zyciu człowieka...


"Antoś chodzi już do przedszkola. Tam zdarzaja mu sie różne, nieprzewidziane
wypadki, dlatego czasami trzeba kogoś przeprosić, innym razem pozbierać bez marudzenia zabawki. To nie zawsze jest łatwe. Wtedy przybywa na pomoc Anioł Stróż. Szczere rozmowy Antosia z jego gościem z nieba odbywają się tuż przed snem. Dzięki nim każdy kolejny dzień jest coraz lepszy.

Autorka, wybitny pedagog z wieloletnim stażem, zapewnia, że treść książki jest „z życia wzięta”. Dlatego staje się bliska dzieciom i przez to posiada ogromny walor wychowawczy. Doskonała lektura do wspólnego, rodzinnego czytania. Niewątpliwym atutem są również fantastyczne, kolorowe ilustracje pana Marcina Piwowarskiego."

  Najtrudniejszy dzień w życiu

Antoś leżał cichutko. Rodzice  wyszli z pokoju. Mama przed chwila zgasiła światło, z okna świecił tylko promień ulicznej latarni , o szyby dzwonił deszcz. Było jakoś dziwnie. Antoś nie mógł zasnąć.
Wprawdzie przed chwilą odmówili wszyscy modlitwę „Ojcze nasz” i Aniele Boży..”, ale musiał przyznać, że wcale nie myślał o tym, co mówił. Cały czas miał przed oczami ten swój najtrudniejszy dzień w życiu. Pierwszy dzień w przedszkolu.
Kręcił się i przewracał z boku na bok, aż nagle ujrzał na tle niebieskiego światła płynącego z okna jakąś dużą, jasną postać.
- Ojej! – przestraszył się chłopiec – kim jesteś, ja się boję!
- Nie bój się. Jestem twoim Aniołem Stróżem.
- Aniołem Stróżem?
- No tak, przecież codziennie mnie wzywasz, chcesz, żebym przy tobie stał. To jestem.
- Ale ja cię, dzisiaj widzę pierwszy raz w życiu...
- Tak, dzisiaj mnie widzisz pierwszy raz. Pokazałem ci się, żeby z tobą porozmawiać.
- Chcesz ze mną porozmawiać? Tak normalnie, ty, Anioł Stróż.
- No pewnie, że chcę, przecież miałeś dziś bardzo trudny dzień.
- Oj, co prawda, to prawda, bardzo trudny – przyznał Antoś.
- A co było w tym dniu  najtrudniejsze? – dopytywał się Anioł Stróż.
- No, jak to co? Pożegnanie   mamą. Ta płakałem, że niczego dookoła nie widziałem.
- Zauważyłem to.
- Jak to, to ty tam byłeś?
- No, a jak to sobie wyobrażasz, przecież zawsze prosisz „Aniele Boży Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój...”
- No tak, ale to tylko modlitwa..
- Właśnie, modlitwa do mnie. Od kiedy się urodziłeś, a nawet jeszcze zanim się urodziłeś, a byłeś już bardzo blisko swojej mamusi, byłem z tobą.
-  I widziałeś jak się rodzę?
- Tak, widziałem.
- I jak płaczę?
- Też widziałem. Nawiasem mówiąc darłeś się nieźle.
- Chyba nie sądzisz, że jestem beksa?
- Niestety, trochę jesteś.
- To przez ten dzisiejszy płacz?
- Przez to też.
- A przez co jeszcze?
-  A na przykład przez to, że płakałeś na placu zabaw.
- O, to już nie była moja wina, to  Piotrek wepchał się pierwszy na zjeżdżalnię.
- Przypominam ci, że on się nie wepchał, tylko stał spokojnie w kolejce, to ty chciałeś go wypchać, a jak ci się nie udało, to zacząłeś beczeć.
- To też widziałeś?
- Niestety, widziałem.
- Bo w tym przedszkolu to mnie nikt nie lubi! – chlipnął Antoś.
- A skąd wiesz? Byłeś tam dopiero jeden dzień i w dodatku połowę dnia płakałeś, albo siedziałeś sam  w kącie. Wszystko tam było złe?
- Nie,  nawet było fajnie, jak  poszedłem z panią i  dziećmi na plac zabaw, huśtałem się na huśtawce, a potem to nawet narysowałem rysunek, o, popatrz, wisi nad moim łóżkiem, zjadłem obiad...
-  Rysunek owszem niezły, tylko to słońce jakieś za chude, ale przy podwieczorku to  grymasiłeś.
- Bo w domu nigdy  nie było o tej porze podwieczorku!
- Ale ty nie byłeś w domu, tylko w przedszkolu.
- Ale ja nie jestem przyzwyczajony do przedszkola, a szczególnie nie lubię tego leżakowania! Trzeba się w piżamę przebierać. Nie znoszę tego!
- Bo ci się nie chce samemu przebierać.
- To jest trudne i bardzo nudne, Potem trzeba się znowu ubierać, a to wcale nie jest łatwe! Nie wiadomo gdzie przód, a gdzie tył koszulki i skarpetki się jakoś gubią. Okropne!
- Dlatego znowu płakałeś?
- Tak, dlatego. A poza tym tęskniłem za mamą. Myślałem, że już nigdy nie przyjdzie.
- Ale przecież przyszła.
- Tak, ale wtedy  wydawało mi się, że zostanę tam na bardzo długo sam.
-  Musisz być odważny, ja czuwam nad tobą.
- Teraz to wiem, bo cię widzę, ale tak w ciągu dnia, to wcale nie widzę , że jesteś.
- Ale ja jestem, wierz mi. Posłał mnie do ciebie Pan Bóg, żebym cię chronił. Poza tym sam musisz być ostrożny. Nie wolno się tak zachowywać jak dziś w drodze do szatni.
-  A co widziałeś i to ?
- Pewnie! I wstyd mi było za ciebie. Dlaczego podstawiłeś nogę Kamilce. Upadła, zbiła kolano. Bardzo ją bolało.
- To tak ze złości na to całe przedszkole!
- Kosztem koleżanki?
- Nie chciałem, żeby ją bolało!
-  No, ja myślę! Mam nadzieję, że jutro ją przeprosisz.
- Nie można inaczej?
- Nie można. Trzeba przeprosić.
- A będziesz przy mnie?
- Przecież cały czas ci mówię, że jestem i będę zawsze.
- To chyba przeproszę.
- Żadne chyba!
-  Przeproszę.
- Fajny z ciebie gość. Śpij już .  Dobranoc, będę też czuwał nad twoim snem.
- Dobranoc. Fajnie mieć takiego przyjaciela jak ty. Do tej pory myślałem, że mam tylko Miśka - Zdziśka  przy sobie.
- To przytul Miśka -  Zdziśka i śpij. Kolorowych snów. Twój Anioł Stróż czuwa.
Antoś jeszcze raz przewrócił się na bok, poszukał pod kołderką puszystego misia, którego tata nazywał Misiek -  Zdzisiek i zasnął.. Jego przyjaciel Anioł Stróż był blisko i chłopiec to czuł.

 

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak