Brzydkie kaczątko

Brzydkie kaczątko” – poetycka wersja bajki Andersena opowiadająca o losach małego łabędzia, który wykluł się z jajka w kaczym gnieździe.

 

 Gdzieś za domem niedaleko,
gdzieś w szuwarach, gdzieś nad rzeką
mieszkała rodzina kaczek.
Był więc tata Kaczek – Maczek,
była mama Kaczka – Kwaczka
i kuzynka Kaczka – Praczka.

Właśnie przyszły wiosny chwile,
Kwitły kwiaty i motyle,
nad łąką się kołysały,
wiosnę chwalił wciąż świat cały.

A w szuwarach kacza mama
siedziała zupełnie sama.
W gnieździe się rozlokowała,
bo pięć jaj wysiadywała.

Nagle słyszy: pi, pi, pi -
puść mamusiu, duszno mi! –
Jedno pisklę, drugie, trzecie,
czwarte – patrzcie – czworo dzieci!
Każde piękne i żółciutkie,
i puszyste i zgrabniutkie.
Jak stawiają pierwsze kroki?
Jak kołyszą się na boki?
Tylko jedno w jajku siedzi,
że aż dziwią się sąsiedzi.
- Przyszła dziś kuzynka Praczka –
- to nie będzie pewnie kaczka!
Może indyk, kurka może,
ja ci wróżę coraz gorzej!
Jak nie będzie pływać chciało,
kwakać nie będzie umiało ?
To dopiero wstyd przed światem,
a co będzie później, latem ?

Kaczka – Kwaczka wysłuchała,
ale swoje zdanie miała.
Jeszcze trochę je wygrzeję,
Co ma dziać się, niech się dzieje!

Aż tu raz, pewnego ranka,
spotkała ją niespodzianka.
Pękło jajko bach, pach , trrach!
Pisklę brzydkie, że aż strach!
Dziwne było i nieładne,
duże, szare, cóż – szkaradne!

Duże nóżki, dziób za wielki,
oczy czarne jak węgielki,
szare piórka – wprost dziwaczek –
Czy to aby pisklę kacze?
Ale pływa, wodę lubi,
tym się właśnie matka chlubi...

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak