TANIEC Z PSYCHOPATĄ

TANIEC Z PSYCHOPATĄ

–  powieść obyczajowo-psychologiczna, której akcja dzieje się współcześnie Na Dolnym Śląsku.. Opowiada o destrukcyjnej miłości, lęku, upokorzeniu, poszukiwaniu zemsty i przebaczeniu. Jest to również powieść o wielkich pasjach, sztuce i inspiracjach twórczych. A także o rodzinie, przyjaźni i szacunku. Akcja utworu rozgrywa się m.in. na tle bujnej, karkonoskiej przyrody,   w miastach i galeriach sztuki. Pokazuje cierpienie i szczęście, ciemne i świetliste strony życia.  Czytając tę pozycję, można zajrzeć w najtajniejsze zakamarki ludzkiej duszy.


Zaraz po śniadaniu, ojciec usiadł do komputera, gdyż ciągle jeszcze robił jakieś projekty dla swojego biura, a Gabrysia wstawiła zupę jarzynową, poczym poszła do pokoju mamy.

Przede wszystkim otworzyła okno, z którego był piękny widok na altankę z pnącą różą i w pokoju zapachniało czerwcem. Potem zabrała się do segregowania odzieży zmarłej. Część rzeczy postanowiła wyrzucić, a większą, tę porządniejszą przekazać do schroniska dla bezdomnych. -  Na pewno się tam przydadzą - pomyślała. Otworzyła mamy szafkę ze „skarbami”. Były tam dwa pudełka z różnokolorowymi nićmi, niedokończone makatki, haftowane przez mamę tak chętnie, były albumy ze zdjęciami ich rodziny i album ze zdjęciami babci Emilii.

Babcię Gabrysia poznała dopiero pięć lat przed śmiercią mamy. Mama powiedziała jej wtedy, że stosunki jej z matką nie były najlepsze, że w jej rodzinnym domu było sporo krzywdy, którą zarówno jej mamie, jak i babci Emilii wyrządził ojczym mamy, Henryk.

Babcia jednak była już stara i bardzo schorowana, więc mama postanowiła się z nią pojednać i wszystko sobie wybaczyły. Gabrysia pamięta ich wizytę u babci w Karpaczu, gdzie starsza pani mieszkała. Mieszkanko miała malutkie, ale przytulne i wszyscy się pomieścili. Babcia, co raz przytulała to ją, to Michała, to mamę, a na tatę patrzyła wręcz z uwielbieniem. Była to bardzo miła wizyta. Dużo rozmawiali, śmiali się, babcia jeździła z nimi autem po Karpaczu i podziwiała zapierające dech widoki.

Babcia Emilia kiedyś, jak była jeszcze z Henrykiem mieszkała w Jeleniej Górze, ale po rozwodzie wyprowadziła się do Karpacza i tam już mieszkała. Mama była w tym czasie najpierw w technikum hotelarskim we Wrocławiu i mieszkała w internacie, a potem na pedagogice też w tym samym mieście i tylko wpadała do babci na weekendy. Ale z czasem przestała, bo miała do babci jakiś ogromny żal i to właśnie była rodzinna tajemnica. Nikt nie wiedział, o co właściwie babcia Emilia i mama się tak pokłóciły, że całymi latami nie odzywały się do siebie. Co było przyczyną tego konfliktu wiedziały tylko one. A teraz nie ma już ani jednej, ani drugiej, więc chyba nikt się już tego nie dowie. Babcia zmarła prawie pięć lat temu, niedługo po tym pogodzeniu się z mamą. Tak, jakby na to czekała. Miała słabe serce, a nie leczyła się właściwie. Niezbyt ufała lekarzom, aplikując sobie ziołowe leki na własną rękę. Zmarła na zawał nagle, o czym ich powiadomiła pani Stefańska, która na prośbę mamy codziennie przychodziła starszej pani coś ugotować i załatwić zakupy.

Córka widziała, że jej mama bardzo przeżyła tę śmierć, że miała skrupuły i wyrzuty sumienia za te lata milczenia, choć przecież Karpacz od Cieplic nie jest bardzo oddalony.

Wyjmowała, więc teraz z komody dokumenty, fotografie, nawet karty informacyjne ze szpitali, rachunki za prąd, gaz, wodę, czynsz i segregowała, wyrzucała, co niepotrzebne, a potrzebne odkładała do opisanych jeszcze przez mamę teczek.

Gdy doszła już do ostatniej półki, zaintrygowała ją niebieska, papierowa teczka zawiązana starannie czerwoną wstążeczką tak, jak pakuje się świąteczne prezenty. Z dziwnym drżeniem rąk rozwiązała tę teczkę i… zobaczyła w niej powiązane w podobny sposób trzy paczuszki listów.  Każda z nich była zawiązana innym kolorem wstążki.

Na jednej widniała kartka z napisem MATKA I CÓRKA, na drugiej, OJCZYM I PASIERBICA, a na trzeciej CÓRKA I OJCIEC.

Z niecierpliwością rozwinęła tę pierwszą. Poznała drobne pismo mamy i kształtne, pochyłe babci.  Zdziwiło ją tylko, że listy mamy były kserokopiami, a listy babci oryginałami. Zajrzała do pozostałych paczuszek i zobaczyła to samo. Były to trzy odrębne korespondencje, w których, było widoczne, że mama swoje listy kserowała przed wysłaniem. Dlaczego to robiła? Gabrysia postanowiła przeczytać wszystkie, żeby może znaleźć w nich jakąś odpowiedź na to pytanie. Zrozumiała, bowiem, że odkrywa nikomu nieznaną, rodzinną tajemnicę. 

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak