Wywiad

 Znana recenzentka książek, współpracująca z wieloma wydawnictwami Anna Grzyb- login Asymaka, przeprowadziła ze mną wywiad po przeczytaniu książki "Domik - przyjaciel Dominika". Link do wywiadu

http://asymaka.blogspot.com/2014/04/elzbieta-sniezkowska-bielak-wywiad-i.html


poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Elżbieta Śnieżkowska-Bielak wywiad i konkurs



Elżbieta Śnieżkowska-Bielak - wywiad





Elżbieta Śnieżkowska-Bielak napisała między innymi trzy powieści dla dorosłego czytelnika, osiem tomików poezji, jak też wiele książek dla dzieci. Osobiście miałam przyjemność poznać dopiero dwie propozycje literackie autorki, te skierowane właśnie do młodszej grupy odbiorców. Zarówno tytuł ”Czekam na bajkę”, jak i „Domik-przyjaciel Dominika” spodobały się i mi, i moim maluchom, ponieważ przestawiony przez pisarkę świat jest pełen kolorów, nie nudzi, a bawi, ciekawi i uczy. Autorka wykreowała na kartach swoich książek już osiemnaście historii dla dzieci. Czy to mały człowiek jest zatem jej ukochanym odbiorcą? Współpracowała też z prasą dziecięcą, taką jak: „Ciuchcia”, „Hutosie,” czy „Domowe przedszkole”. Zapraszam do rozmowy z pisarką i mam nadzieję, że dzięki temu przybliżę Wam jej osobę.

AG: Musi mieć Pani bardzo wybujałą wyobraźnię, by tworzyć dla czytelnika tak wymagającego, tak szybko się nudzącego, jakim jest mały człowiek, dopiero poznający świat literatury. Nie boi się Pani pisać właśnie dla niego? Skąd Pani czerpie pomysły na tego typu historie? Czy to Pani ukochany odbiorca?
E Ś-B: Myślę, że we mnie, choć jestem już bardzo dojrzałą osobą zostało coś z dziecka i z dzieciństwa spędzonego na łonie przyrody, wśród kochającej rodziny. Zawsze rozumiałam dzieci, dlatego zostałam nauczycielką. Pedagogika też jest moją pasją. Teraz realizuję zamiłowania pedagogiczne, pisząc dla dzieci.


AG: Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem? Czy czytała Pani jako dziecko? W domu rodzinnym królowały książki?
E Ś-B: W domu rodzinnym rzeczywiście królowały książki. Rodzice odpoczywali, czytając. W dzieciństwie sporo chorowałam i moi rodzice kupowali mi wiele książek. Zdarzało się, że jedną, dwie na tydzień. Prezenty imieninowe, urodzinowe, czasem i gwiazdkowe też stanowiły książki. Uwielbiałam patrzeć na stos nowiutkich, jeszcze pachnących drukarnią książek na moim nocnym stoliku. Czytałam bez przerwy. Taki mój prawdziwy pierwszy wiersz powstał, gdy miałam dziewięć lat, ale już wcześniej w zeszytach bez linijek rysowałam wymyślone historyjki i opisywałam drukowanymi literami. Mogłam mieć wtedy 4, 5 lat.

AG: Czy uważa Pani, że ludzie czytają tyle samo, co kiedyś, czy raczej „moda na czytanie” przeminęła? A może czytanie nigdy nie było popularne?
E Ś-B: Ludzie niestety nie czytają tyle, co kiedyś, telewizja i Internet wielu oduczyły wysiłku intelektualnego, ale myślę, że są jeszcze środowiska, gdzie książka jest ciągle ważna. Najistotniejszy jest jednak przykład rodziców, którzy powinni zdawać sobie sprawę, że czytanie książek nie tylko poszerza zasób słownictwa u dziecka, jest najlepszym lekarstwem na dysleksję i dysortografię, uczy wrażliwości i wartości. Rodzic powinien się interesować czytelnictwem dziecka, rozmawiać z nim o książkach, o przedstawionych tam problemach. W ten sposób nauczy dziecko właściwych postaw wobec życia i łatwo pokaże jak odróżnić dobro od zła.



AG: Kiedy ukaże się kolejna Pani powieść? Będzie to historia dla dzieci czy dla dorosłych? A może zaskoczy nas Pani całkowicie i stworzy zupełnie innego typu fabułę?
E Ś-B: Mam w planie kilka książek, ale kilka już napisałam i czekają na wydanie. To, co już napisałam, to wiersze, bajka i legendy dla dzieci. W planie już rozpoczęta powieść dla dzieci starszych i w zamyśle powieść nieco autobiograficzna.

AG: Zaciekawiła mnie Pani, będę czekać z niecierpliwością.
Od jak dawna zajmuje się Pani poezją? Jak Pani myśli, czy wiersze to dobra forma przekazania czytelnikom własnych myśli, odczuć? Czy są one właściwie rozumiane, odbierane?
E Ś-B: Tak naprawdę to zaczęłam swoją przygodę z pisaniem od poezji i czuję się bardziej poetką niż pisarką. Poezja, szczególnie ambitna poezja współczesna, nie jest sztuką łatwą ani w tworzeniu, ani w odbiorze. Zawsze była sztuką raczej elitarną. Bo, ażeby napisać dobry wiersz, nie wystarczy szczególna wrażliwość. Trzeba sprawnie operować poetyckimi środkami wyrazu, co nie jest proste. Dlatego twierdzę, że dobry poeta to ten, który ciągle jest w drodze i ciągle udoskonala swój warsztat twórczy.
Dobry czytelnik poezji, to ten, który ma szczególny dar postrzegania świata i odbierania go sercem, ale też nie są mu obce nieco abstrakcyjne środki literackie wyrażające uczucia i przeżycia autora.

AG: Czy wyobraża sobie Pani swoje życie bez słowa pisanego? Czym wtedy zajmowałaby się Pani?
E Ś-B: Zdecydowanie nie wyobrażam sobie życia bez pisania. To jest we mnie i trwa od wielu lat. Nie zamierzam przestać pisać dopóty, dopóki siły fizyczne i intelektualne pozwolą, będę pisała. Jak każda kobieta zajmuję się prozą życia, wychowałam dwoje wspaniałych mądrych, dorosłych już dzieci, wypuściłam w świat wielu uczniów ( w tym kilku polonistów). Prowadzę dom, gotuję, piekę, szyję, z zamiłowaniem uprawiam ogródek, ale to wszystko nie jest tym, czym jest dla mnie praca pisarska. Szczególnie poważnie traktuje literaturę dla dzieci. Uważam, że pisarz piszący dla dzieci ma do wypełnienia ważną misję.

AG: Od jak dawna prowadzi Pani stronę autorską: http://www.sniezkowska.pl/ ? Dzięki niej zapewne czytelnicy mogą bliżej poznać Pani osobę. Czy zdarza się, że piszą do Pani, dziękując za Pani książki?
E Ś-B: Tę stronę mam od 2001 roku. Założył mi ją mój syn - informatyk Grzegorz Bielak, ale prowadzę ją sama. Rzeczywiście dzięki tej stronie piszą do mnie czytelnicy i co jest bardzo miłe, przeważnie rodzice dzieci. Najwięcej podziękowań i pytań o wznowienia dotyczy serii o małym Antosiu i jego Aniele Stróżu. Seria składa się z sześciu książeczek i nosi nazwę „Rozmowy z Aniołem Stróżem”. Także jest wiele próśb o wznowienie poetyckich adaptacji baśni klasyków i z pewnością to kiedyś nastąpi.

AG: Co Pani myśli o spotkaniach autorskich? Czy to dobry pomysł na kontakt z czytelnikiem?
E Ś-B: Odbywam wiele spotkań autorskich. Dla dorosłych i dla dzieci. Uważam, że jest to bardzo dowartościowujące twórcę, a także inspirujące uczestniczących w nich czytelników. Prowadzę warsztaty literackie w przedszkolach, a także warsztaty literackie dla młodych adeptów pióra. Szczególnie ważne miejsce w moim życiu zajmują warsztaty dla przedszkolaków i warsztaty poetyckie dla młodzieży.


AG: Co myśli Pani o dzisiejszych dzieciach? Czy rodzice mają dla nich czas, czy chce im się czytać książki, a może jednak wybierają świat wirtualny-komputerowy? Dlaczego wydaje on się im bardziej ciekawy?
E Ś-B: Dzisiejsze dzieci są niestety bardzo samotne. Wirtualny, nie zawsze bezpieczny świat zastępuje im towarzystwo, stwarza iluzję bliskości. Wiem, że dzisiejsze warunki ekonomiczne stawiają wyzwania
zawodowe rodzicom, ale na miłość Boską, nie można tego robić kosztem dzieci! Z dzieckiem trzeba rozmawiać, trzeba zejść do jego poziomu myślenia i będąc dorosłym w przyjaznych rozmowach przemycać prawdy najistotniejsze. Uczyć życia i odpowiedzialności.

AG: Co zmieniło się w Pani życiu po przejściu na emeryturę? Nie wydaje mi się, by była Pani osobą, która potrafi „usiedzieć na miejscu”? Pewnie stawia Pani przed sobą coraz to nowe wyzwania, prawda?
E Ś-B: Do chwili przejścia na emeryturę najważniejsza była dla mnie rodzina i wychowanie moich dzieci. Nie mniej ważni byli moi uczniowie, ich matury i wypuszczanie ich w świat. Wtedy też pisałam, ale dużo mniej. Za to prowadziłam teatr szkolny, na użytek którego pisałam sama scenariusze. Był to bowiem teatr poezji. Brałam udział w sesjach teatralnych Polskich Uniwersytetów Ludowych, gdzie sama realizowałam moje scenariusze poetyckie. Od chwili przejścia na emeryturę wiele się zmieniło. Zaprzyjaźniłam się z komputerem, piszę, wydaję, zostałam przyjęta do Związku Literatów Polskich.
I chociaż dzisiejszy rynek wydawniczy nie należy do najłatwiejszych i tylko pisarz wie jak trudno sprostać wymogom wydawców, to jednak uważam, ze nie należy zakopywać talentu, a go pomnażać. Talent bowiem to dar Boży.

AG: Która z Pani publikacji literackich jest Pani najbliższa? Którą uważa Pani za najważniejszą w swoim niemałym przecież dorobku?
E Ś-B: Jest taka książka, która w 2008 roku wydałam w Chicago w wydawnictwie DSP Publisching Doroty Silaj. Nosi tytuł „Smak błękitnego nieba” i dotyczy trudnych dla Polski lat osiemdziesiątych. Będzie ona wznowiona w Polsce. W jesieni ma być jej polskie wydanie. Tam pokazuję czym jest dla mnie Bóg, Ojczyzna, miłość, macierzyństwo i historia. Myślę, że jak się już ukaże, czytelnicy będą mogli się z nią zapoznać i może wtedy o niej porozmawiamy.

AG: Pisze Pani także piosenki, proszę powiedzieć nam coś więcej na ten temat…
E Ś-B: Zaczęłam pisać piosenki dla dzieci. Mieszkając dwa lata w Katowicach napisałam 40 tekstów piosenek dla potrzeb pracy naukowej Pani Teresy Krzyżowskiej, pracownika Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Napisałam też kilkanaście piosenek poświęconych okolicy w której mieszkam i Gryfowowi – miastu w którym przyszło mi teraz żyć. Wydałam je w zbiorku wierszy i piosenek „Poszumianki znad Kwisy”. Piszę też poezję śpiewana, do której muzykę tworzy pani Beata Sielicka-Kowalska. Niestety nie wydałyśmy jeszcze żadnej płyty. Na You tube można znaleźć nasze piosenki. Nie ukrywam, że chętnie nawiązałabym współpracę z zespołami, śpiewającymi poezję śpiewaną, chociaż wykonanie pani Beaty mnie zachwyca.



AG: A literatura religijna? Moim zdaniem to doskonały pomysł, by przybliżyć ludziom istotę wiary w Boga…
E Ś-B: Jestem wierzącą osobą. Mam swoją drogę do Boga. Literaturę religijną piszę z potrzeby serca. Napisałam kilka tzw. „czytanek”, które tak naprawdę były tekstami kazań, stworzyłam zbiór kazań na rok liturgiczny „B”, napisałam opowiadania dla dzieci do dekalogu, scenariusze nabożeństw roratnych, no i moja ukochaną serię „Rozmowy z Aniołem Stróżem. Współpracuję z wydawnictwami katolickimi „Edycja świętego Pawła i Dom Wydawniczy „Rafael”.

AG: O czym marzy Elżbieta Śnieżkowska-Bielak?

E Ś-B: Marzę o wielu rzeczach, ale jednym z największych moich marzeń jest to, żeby moja misja literacka, bo tak pojmuję mój zawód, spełniła swoje zadanie. Pragnę nawiązać współpracę z kilkoma wydawnictwami, z którymi dotąd nie pracowałam i pokazywać ludziom piękno i prawdę. Literatura bowiem ma być prawdziwa, ale ma też uczyć piękna i wskazywać drogę do dobra. Nie może być tylko sztuką dla sztuki. To już w historii literatury przerabialiśmy.


AG: Czy Pani wnuki z zainteresowaniem i dumą czytują Pani książeczki dla dzieci? Jaką babcią jest osoba o tak wybujałej wyobraźni?
E Ś-B: Mam dosyć specyficzną sytuację. Trójka moich starszych wnuków mieszka w USA. Mają wszystkie moje książki, ale choć w domu mówią po polsku, są już mentalnie Amerykanami i nie ma się co temu dziwić. Ich mama, czyli moja córka, jednak nie odpuszcza i czyta im po polsku. Szczególnie najmłodszej z tej trójki - pięcioletniej Hani, chociaż… i dziesięcioletni Artur czasem się przysłuchuje. Jak był młodszy interesował się tematyką rycerską i starymi zamczyskami. Był pierwowzorem Antosia z serii „Rozmowy z Aniołem Stróżem”. Moja najstarsza wnuczka Ewa ( 15 lat) pisała kiedyś wiersze, a nawet zaczęła pisać powieść … o kotach. Nie wiem czy kontynuuje, teraz ma też i inne zainteresowania.
W Polsce, w Gryfowie mam trzyletniego wnusia Maćka i jemu czytam moje bajki. Słucha, chociaż niezbyt długo. Za to wymyślamy rozmaite zabawy i rysujemy. Oboje.
Babcią jestem zwyczajną. Choć trochę czarodziejską. Zawsze można ze mną spotkać skrzata, albo krasnoludka, a czasem i księżniczkę z bajki…..? I ta babcia może niespodziewanie zrobić któreś z wnucząt bohaterem swojej książki. Nie wiem czy będą z tego zadowolone…

AG: „Domik-przyjaciel Dominika” to książeczka o chłopcu, który czuje się samotny. Za sprawą tytułowego skrzata przenosi się w świat pełen magii, bajek, ma wiele ciekawych przygód. To powieść, która i bawi, i uczy jednocześnie. Moim zdaniem świetnie oddała Pani aktualne problemy, z jakimi borykają się zarówno rodzice, jak i ich potomstwo. Brak czasu, zagubienie, zmęczenie. Jak Pani myśli, czy jest szansa na to, by ludzie dostrzegli to, co istotne, machnęli ręką na sprawy mniej ważne niż rodzina?
E Ś-B: Już o tym wspominałam w tym wywiadzie i powtarzam. Nie ma ważniejszej wartości w życiu niż rodzina. Rodzicielstwo jest bardzo ważną misją. Dziecku najbardziej potrzebny jest czas rodziców, ich miłość pokazywana w zainteresowaniu się życiem i potrzebami ( nie tylko materialnymi) dziecka. Dziecko w zapracowanym i zabieganym życiu dorosłych czuje się samotne i smutne. Bo to mama i tata są mu najbardziej potrzebni!

AG: Dziękuję bardzo za rozmowę.

KONKURS:
Zaczyna się dzisiaj, 7 kwietnia, potrwa do 14 kwietnia, do godziny 24:00. Wystarczy pod tym postem, w komentarzu, odpowiedzieć na pytanie zadane przez autorkę: Jakie korzyści płyną ze wspólnego czytania z dzieckiem? Nie zapomnijcie zostawić też adresu e-mail, bym mogła skontaktować się ze zwycięzcą. Wyniki pojawią się w ciągu trzech dni roboczych na moim blogu. Jeżeli możecie, udostępniajcie link do tego posta, dziękuję, pozdrawiam i zapraszam, niebawem kolejne!
Tutaj moja recenzja książeczki, która jest do wygrania: http://asymaka.blogspot.com/2014/03/elzbieta-sniezkowska-bielak-domik.html.

Nagrodę ufundowała Autorka. Dziękuję :)))


Autor: Anna Grzyb/Asymaka o 13:18

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak