Oczekiwanie na świętego Mikołaja

Grudzień to miesiąc spotkań ze świętym Mikołajem i przygotowań do Świąt Bozego Narodzenia. Mikołaja można oczekiwać w bardzo różny sposób. Dzieci ze Szkoły Podstawowej w Gryfowie Śląskim  zebrały sie w czytelni dla nich przeznaczonej, w Europejskim Centrum Kultury i Informacji i oczekiwały na staruszka, słuchając bajek i wierszy o tematyce światecznej. Prezentowała je dzieciom Elżbieta Śniezkowska- Bielak, którą mali czytelnicy zaprosili na spotkanie. Przywoływali Mikołaja piosenką, kolędami, klaskaniem i  bardzo chcieli Go zobaczyć. 


 

OPOWIEŚĆ   ŚWIĘTEGO  MIKOŁAJA

 

 

 

Jestem już stary,

 

mam brodę siwą,

 

w grudniu u  dzieci 

 

najchętniej bywam..

 

 

 

U sań srebrzystych

 

 rżą reny w biegu,

 

czasem spotykam

 

Królową Śniegu.

 

 

 

Przysiądę cicho

 

koło kominka,

 

gdzie czeka chłopczyk

 

 oraz dziewczynka.

 

 

 

Chociaż zmarznięty,

 

lecz uśmiechnięty

 

rozdaję dzieciom

 

śliczne prezenty.

 

 

 

WIECZÓR  WIGILIJNY

 

 

 

Aniołek  fruniejuż z choinki,

 

 a za okienkiem gwiazdka świeci,

 

słodkie pierniki i rodzynki

 

i pyszne ciastka są dla dzieci.

 

 

 

A pod choinką kolorowe

 

prezenty leżą  i czekają.

 

Zabawki piękne, książki nowe,

 

ciepło się do nas uśmiechają...

 

 

 

Na stole leży obrus biały

 

na nim opłatek i chleb świeży,

 

 każdy z nas duży, czy też mały,

 

 siada z radością do wieczerzy.

 

 

 

A pod obrusem sianko złote,

 

 tuż obok  płomyk świecy jasny

 

gdy  do nas zajrzeć masz ochotę,

 

 potraktuj dom nasz, jak swój własny!

 

 

 

Gwiazdka wita noc grudniową,

 

 ludzie sobie ślą życzenia,

 

dziel się z każdym dobrym słowem,

 

w czas Bożego Narodzenia.!

 

 

 

 

 

 

Kolęda

 

Po niebie

 

kolęda płynie

 

 

 

słychać ją

 

w każdej rodzinie

 

 

 

Płyń kolędo uśmiechnięta

 

Przynieś radość nam na Święta

 

 

 

W nowych domach,

 

w starych domach

 

brzmi melodia

 

ta  znajoma

 

 

 

Płyń kolędo uśmiechnięta

 

Przynieś radość nam na Święta.

 

 

 

 

WIGILIA HANUSI  (fragment)

 

 

 

 

 

 Tego dnia Hanusia obudziła się wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno, ale dziewczynka słyszała, ze w kuchni krząta się już mama. Wstała z łóżka i schyliła się po kapcie.  Ukochany kot Anastazy zerwał się z fotela i zaczął ocierać się o jej nogi.

 

- Choć Anastazy – zawołała dziewczynka – pójdziemy do kuchni zobaczyć co robi mama. Otworzyła drzwi od swojego pokoju i weszła do saloniku. Stanęła jak wryta. Przy oknie stała duża, zielona, pachnąca choinka.   Nie była jeszcze przystrojona świecidełkami, ale i tak wyglądała wspaniale.

 

- Spójrz Anastazy, mamy już choinkę! – zawołała Hanusia, podskakując wesoło.  – Jak tatuś wróci z pracy, będziemy ja ubierać!

 

- Ja dziś nie pracuję – odezwał się tata stając w drzwiach wyjściowych. – Właśnie zaniosłem do garażu narzędzia, którymi oprawiałem choinkę i  zaraz zaczniemy ją stroić. Tylko musisz  się umyć, założyć  swój domowy dresik i zjeść śniadanko.

 

Dziewczynka wróciła do swojego pokoju. Ubrała się najprędzej jak mogła i pobiegła do kuchni. Tam pachniało kapustą z grzybami i czerwonym barszczem. Na stole pyszniły się równiutko ułożone makowce i drożdżowe placki, a  ze szklanego słoja uśmiechały się polukrowane buzie piernikowych gwiazdek i serduszek. Mama lepiła uszka z grzybowym farszem. Wkładała farsz do kwadracika z ciasta, zlepiała rogi w chusteczkę i łączyła jej końce. Na stolnicy leżało już bardzo dużo takich malutkich uszek  Mama wrzucała je do gorącej wody, a potem wyjmowała cedzakową łyżką na talerz.

 

- Musze zrobić dużo uszek – mówiła -  będziemy mieli gości. Przyjdzie babcia Ania i dziadek Romek, a także ciocia Ola z Martynką.

 

– A Święty Mikołaj przyjdzie? – zapytała Hanusia, nakładając sobie na talerzyk spory kawałek drożdżowego placka.

 

- Święty Mikołaj był już u ciebie szóstego grudnia, nie pamiętasz? Teraz aniołek podrzuci prezenty.

 

- Ale ja bardzo chcę, żeby przyszedł Święty Mikołaj -  marudziła Hania. Przecież może przyjść jeszcze raz. Dzisiaj jest Wigilia, a ja byłam grzeczna, nawet swój pokój posprzątałam.

 

- No, może da się coś zrobić – uśmiechnęła się mama. Będę musiała do niego zadzwonić.

 

-  To Święty Mikołaj ma telefon? – zdziwiła się Hania – stacjonarny, czy komórkę?

 

Mama roześmiała się w głos. – Nie wiem – odpowiedziała wesoło – ma telefon Świętego Mikołaja.

 

- To zadzwoń, koniecznie – prosiła dziewczynka.

 

- Dobrze, zrobię to jak ulepię wszystkie uszka, a teraz idź do saloniku i pomóż tacie ubierać choinkę.

 

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak