Międzynarodowa antologia

31 pażdziernika w Biblitece Miejskiej w Libercu odbyła sie pierwsza promocja międzynarodowej antologii dla dzieci "Zapomniane pisanki". Jest to pozycja wydana  według projektu finansowanego przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego: Inwestycje w Twoją przyszłość,  za pośrednictwem Euroregionu Nysa.

Pozycja zawiera opowiadania pisane przez pisarzy polskich, niemieckich, czeskich i serbsko-łuzyckich. Wydane będą cztery wersje językowe tej książki.W ksiązce tej znajduje sie opowiadanie Elżbiety Śnieżkowskiej - Bielak "Wigilia Hanusi".


WIGILIA HANUSI

 

 

 Tego dnia Hanusia obudziła się wcześnie. Za oknem było jeszcze ciemno, ale dziewczynka słyszała, ze w kuchni krząta się już mama. Wstała z łóżka i schyliła się po kapcie.  Ukochany kot Anastazy zerwał się z fotela i zaczął ocierać się o jej nogi.

- Choć Anastazy – zawołała dziewczynka – pójdziemy do kuchni zobaczyć co robi mama. Otworzyła drzwi od swojego pokoju i weszła do saloniku. Stanęła jak wryta. Przy oknie stała duża, zielona, pachnąca choinka.   Nie była jeszcze przystrojona świecidełkami, ale i tak wyglądała wspaniale.

- Spójrz Anastazy, mamy już choinkę! – zawołała Hanusia, podskakując wesoło.  – Jak tatuś wróci z pracy, będziemy ja ubierać!

- Ja dziś nie pracuję – odezwał się tata stając w drzwiach wyjściowych. – Właśnie zaniosłem do garażu narzędzia, którymi oprawiałem choinkę i  zaraz zaczniemy ją stroić. Tylko musisz  się umyć, założyć  swój domowy dresik i zjeść śniadanko.

Dziewczynka wróciła do swojego pokoju. Ubrała się najprędzej jak mogła i pobiegła do kuchni. Tam pachniało kapustą z grzybami i czerwonym barszczem. Na stole pyszniły się równiutko ułożone makowce i drożdżowe placki, a  ze szklanego słoja uśmiechały się polukrowane buzie piernikowych gwiazdek i serduszek. Mama lepiła uszka z grzybowym farszem. Wkładała farsz do kwadracika z ciasta, zlepiała rogi w chusteczkę i łączyła jej końce. Na stolnicy leżało już bardzo dużo takich malutkich uszek  Mama wrzucała je do gorącej wody, a potem wyjmowała cedzakową łyżką na talerz.

- Musze zrobić dużo uszek – mówiła -  będziemy mieli gości. Przyjdzie babcia Ania i dziadek Romek, a także ciocia Ola z Martynką.

– A Święty Mikołaj przyjdzie? – zapytała Hanusia, nakładając sobie na talerzyk spory kawałek drożdżowego placka.

- Święty Mikołaj był już u ciebie szóstego grudnia, nie pamiętasz? Teraz aniołek podrzuci prezenty.

- Ale ja bardzo chcę, żeby przyszedł Święty Mikołaj -  marudziła Hania. Przecież może przyjść jeszcze raz. Dzisiaj jest Wigilia, a ja byłam grzeczna, nawet swój pokój posprzątałam.

- No, może da się coś zrobić – uśmiechnęła się mama. Będę musiała do niego zadzwonić.

-  To Święty Mikołaj ma telefon? – zdziwiła się Hania – stacjonarny, czy komórkę?

Mama roześmiała się w głos. – Nie wiem – odpowiedziała wesoło – ma telefon Świętego Mikołaja.

- To zadzwoń, koniecznie – prosiła dziewczynka.

- Dobrze, zrobię to jak ulepię wszystkie uszka, a teraz idź do saloniku i pomóż tacie ubierać choinkę.

 Hania pobiegła do stołowego pokoju, nazywanego przez całą rodzinę salonikiem i  zobaczyła wielkie pudla pełne bombek i złotych łańcuchów. Na wierzchu stało tez mniejsze pudełko z drewnianymi ptaszkami, które tata kupił kiedyś na świątecznym kiermaszu. Dziewczynka wyjmowała jednego po drugim i przypinała na gałązkach,  giętkimi drucikami.

- Tatusiu – zapytała nagle - a skąd się wziął zwyczaj ubierania choinki?

 - Choinka córeczko oznacza drzewo życia jej obecność w domu niesie nadzieję na lepszy rok. Kiedyś wieszano u sufitu gałązki jodły zwane „podłąźniczkami”, dopiero w końcu osiemnastego stulecia obyczaj stawiania w domu zawsze zielonego drzewka przyjęliśmy z Alzacji.

Jeszcze wcześniej stawiano w izbach wiejskich snopek zboża, który był znakiem dobrobytu i urodzaju. Jednak dzisiaj choinka jest tylko symbolem radości z tego, ze narodził się Pan Jezus. Jest  elementem tradycji Świąt Bożego Narodzenia.

- Ja bardzo lubię choinkę, a szczególnie chowane pod nią prezenty- powiedziała Hania. Ale mama dziś zadzwoni do Świętego Mikołaja i poprosi, żeby jeszcze raz do mnie przyszedł, przecież byłam grzeczna.

Tatuś uśmiechnął się. – Biedny ten Święty Mikołaj, pewnie telefony się dziś do niego urywają - powiedział. Hania nie bardzo wiedziała co to znaczy, że telefony się urywają, ale nie zdążyła taty zapytać, ponieważ właśnie przyjechali dziadkowie i powitań, śmiechu i buziaków nie było końca.

Wieczorem przyszła ciocia Ola z malutką Martynką i wszyscy zgromadzili się wokół pięknie nakrytego stołu.

Tatuś przeczytał z Pisma Świętego fragment Ewangelii Świętego Łukasza o narodzeniu Pana Jezusa, potem wszyscy odmówili modlitwę, podzielili się opłatkiem, składając sobie najlepsze życzenia  i  zasiedli do wieczerzy wigilijnej.

Najpierw mama podała czerwony barszcz z uszkami, potem smażonego karpia, śledzie, kapustę z grzybami, pierogi, a na końcu kutię, kluski z makiem i kompot z suszonych owoców. Oczywiście były również makowce, pierniczki i placek drożdżowy.

  Po wieczerzy ktoś zadzwonił do drzwi. Hania pobiegła otworzyć i … zobaczyła w progu Świętego Mikołaja z ogromnym workiem na plecach.

- Wpuścisz mnie dziecinko? – zapytał staruszek.

- Proszę bardzo Święty Mikołaju, bardzo dziś na Ciebie czekałam.

- Twoja mamusia powiedziała mi o tym, a więc jestem. My święci wiele wiemy, a szczególnie wysłuchujemy próśb takich miłych dziewczynek. Podobno jest tu jeszcze jedno dziecko.

- Jest Święty Mikołaju, nazywa się Martynka i ma dwa latka. To moja cioteczna siostra.

 Mikołaj usiadł na podsuniętym przez Hanię krześle i zaczął wyjmować prezenty. Nikogo nie pominął, każdy dostał jakiś podarunek. Hania dostała wspaniałą lalkę i  dwa kolorowe sweterki, a Martynka pluszowego misia i klocki. Dorośli także dostali mnóstwo paczek. Wszyscy się cieszyli. Święty Mikołaj napił się kompotu z suszonych owoców, zjadł kawałek makowca i pożegnał rodzinę. Muszę iść dalej – powiedział, wiele dzieci jeszcze na mnie czeka.

 Ledwo zamknęły się drzwi za  tak miłym Gościem, a  znowu rozległ się dzwonek.

- Kto to może być? – zdziwiła się babcia Ania.  Hania jak poprzednio pobiegła otworzyć.

W drzwiach stali kolędnicy. Byli to przebrani chłopcy i  dwie dziewczynki. Jeden  ubrany był w strój Świętego Józefa, dziewczynka w niebieskiej szacie była Maryją, przytulała do siebie lalkę, która przedstawiała małego Jezuska. Drugi chłopiec miał na sobie wielki kożuch zakrywający mu głowę, a na kiju niósł ogromną zrobioną z futra głowę zwierzęcia. To był turoń. Trzeci przebrany za diabła z czerwonymi rogami skakał wokoło turonia robiąc groźne miny. Inny w czerwonej szacie i w koronie na głowie przedstawiał złego króla Heroda. Była jeszcze śmierć z kosą, która goniła Heroda, kilku pastuszków, anioł w białej sukience i trzech króli.

 Kolędnicy zaśpiewali kolędę „Wśród nocnej ciszy”, a potem  przedstawili krotką historyjkę o narodzeniu Pana Jezusa i złym królu Herodzie.
Mama obdarowała kolędników ciastem, tata dał im   pięć złotych i mali artyści pięknie się ukłoniwszy, poszli  do następnych rodzin na swoje występy. Zrobiło się cicho, ale nie na długo. Tata wziął gitarę i  wszyscy zaczęli kolędować.  Zaczęli od „Bóg się rodzi”, zaśpiewali „Lulajże Jezuniu i kilka innych kolęd. Martynka zasnęła u Cioci Oli na kolanach, Hania siedziała przytulona do babci Ani, ściskając swoja nową lalkę. Też chciało jej się spać, ale tatuś skończył grać i poprosił wszystkich, żeby zaczęli się szykować do wyjścia na  Pasterkę.

 Mama położyła Hanię do łóżka, a ciocia Ola śpiąca  Martynkę. Dorośli wyszli. Została z dziewczynkami tylko babcia Ania.

- Babciu – poprosiła Hanusia- zaśpiewaj mi jakąś kolędę, której jeszcze nie znam.

- Dobrze Haniu, zaśpiewam ci zupełnie nowa kolędę. -  I babcia zaśpiewała:

 

W stajence narodził się Bóg,

 na sianie leży i drży,

 ach kto by ogrzać Go mógł?

Może ty? Może ty?

 

Ref.: Uśnij Maleńki Boże,

ludzie Cię przyjmą do siebie,

 w radościach, bólu i trwodze

błyśnie Twa gwiazda na niebie.

 

 

Pasterze się zbiegli od gór,

 z dalekiej krainy królowie,

 anieli śpiewają wśród chmur,

małemu Bożemu Synowi.

 

Ref.: Uśnij Maleńki Boże...

 

Dziś w lęku zatopił się świat

 i człowiek człowiekiem pogardził,

 a Jezus malutki nasz Brat

 stajnią lichą nie wzgardził.

 

Ref.: Uśnij Maleńki Boże....

 

 Hania słuchała kolędy, słuchała, aż oczka zaczęły się zamykać i zasnęła. Śniła jej się stajenka betlejemska i aniołowie w bieli i Matka Boska jak śpiewa Jezuskowi leżącemu w żłóbku te sama kolędę, którą na dobranoc śpiewała jej babcia.

 Następnego dnia obudziła się raniutko. Wszyscy jeszcze spali, nawet Anastazy zwinięty w kłębuszek na fotelu obok łóżka. Hanusia czuła zapach choinki,  ciasta i potraw wigilijnych, przytulała swoją nową lalkę i myślała o tym jak pięknym dniem jest Wigilia, od rana, aż do samego, późnego wieczora.

 

 

 

 

 

 

 

 

<< Wstecz
Elzbieta Sniezkowska-Bielak